Muzyka ~.

środa, 25 września 2013

Znamię.

 Walerian i Sara zasnęli przytuleni do siebie. Obudziło ich głośne pukanie do drzwi. Maria je otoworzyła, w progu stał Aslan. Widać było, że musiał się bić, ledwo co trzymał się na nogach. Kobieta pomogła mu wejść do domu. Zaparzyła herbatę i podała. Usiadła naprzeciwko niego.
- Koszmarnie wyglądasz, boże.
- Wciąż lepiej niż Ty...
Oburzona dziewczyna prychnęła.
- No, no. Jeszcze kilka bitew, a będziesz wyglądał brzydziej niż ja! A tak na serio, co się tam takiego stało? - spojrzała na niego marszcząc brwi.
- Zorientowali się, że Walerian jest po drugiej stronie lustra pod imieniem Kai... Zaczęli go obserwować, a kiedy zauważyli, że zaprowadziłem go do jego domu chcieli wejść. Starałem się ich powstrzymać no i udało mi się. Wywiozłem ich z dala od tego miasta, ale prędzej czy później zorientują się, że on już o wszystkim wie...- westchnął - Nadchodzi wielka bitwa.
- Oh, akurat to zauważyłam... Mam dosyć tych patroli imperatora - codziennie sprawdza, czy nie mamy u siebie jakiś uciekinierów z posiadłości.
- Upierdliwi, jak zawsze z resztą... A jak tam ta dziewczyna, Sara?
- Dobrze, ale martwię się o nią. Zupełnie nic nie pamięta!
- Co?! Ale jak to się stało?!
-Walerian wspominał coś o tym, że zapieczętował jej wspomnienia gdzieś, gdzie nikt nie wpadnie na pomysł, gdzie mogą być.
- Cholera jasna, ale po co to zrobił? Przecież oni...
-Też mnie to zdziwiło. No ale cóż, niech robi co chce.
Westchnęła i spojrzała nerwowo na krwawiącą ranę z nogi Aslana.
-Cholera jasna, czemu nie powiedziałeś mi od razu, że jesteś ranny, tylko musiałeś usiąść i odczekać, aż krew przebarwi spodnie i dopiero wtedy zauważę?!
Zdenerwowana kobieta natychmiast poszła po apteczkę i założyła opatrunek na jego nodze.
W tym czasie Sara otworzyła oczy. Była przygnieciona Kaiem. Westchnęła i się zaczerwieniła. Starała się jakoś wyjść z jego objęcia nie budząc go, ale nie udało się jej tego zrobić. Spojrzał na nią zakłopotany i ją przeprosił. Oboje poszli do kuchni. Maria ich zauważyła, powiedziała, że zrobi im zaraz kanapki. Usieli przy stole wpatrując się w Aslana.
-Ej, weźcie przestańcie!
- No co się dziwisz? Tyle lat Cię nie widziałem...dopiero co odzyskuję wspomnienia!
- A to już nie moja wina. Ja tu cierpię, staram się umrzeć, a wy mi się przyglądacie! Weźcie.
- Zmieniłeś się.
-Taaak? Wiem, zrobiłem się ładnie....
- Chyba żartujesz! Wyglądasz gorzej, niż poprzednim razem.
-Oh, Ty to zawsze umiałeś pocieszyć... W każdym razie, Saro, jak się czujesz?
- Dobrze - wyszeptała cicho. Chciała wrócić do domu, do mamy, która pewnie się o nia zamartwiała. Tak bardzo czuła, że nie powinno tu jej być. Maria podała im właśnie kanapki.
Wzięła jedną do ust, Sara, i przełknęła kawałek. Była z serem, żółtym. Walerian wziął kęs po chwili. Spojrzała na Marię:
- Czy mogłabym jakoś stąd wrócić do domu?
Aslan spojrzał na nią.
- To ja tu się staram was ochronić, a Ty chcesz wracać? Pogorszysz tym samym tylko sytuację.
- Ale ja mam dosyć tego wszystkiego! Ja tutaj nie pasuję!
- Zamknijcie się! Pasujesz! W końcu jesteś osobą, która w przeszłości cały czas tutaj przychodziła i bawiłaś się ze mną! - wykrzyczał Walerian. Był wściekły na nią do tego stopnia, że wyszedł z kuchni do pokoju i zamknał się w nim trzaskając drzwiami.
- Ale..Uh! - dziewczyna też była na niego zła. - Już nie wiem o co tutaj chodzi!
- Myślę, że potrzebuje czasu zanim Ci o wszystkim opowie.

czwartek, 6 czerwca 2013

Znamię.

Przepraszam was wszystkich, że tak długo nic nie pisałam.  Starałam się poprawić swój styl pisania, walczyć z ortografią i takie tam 8D. Mam nadzieję, że spodoba się wam ten rozdział. <3
Mam nadzieję, że wciąż jesteście z nami i wytrwaliście przez ten czas. <3
                                                                         Pepe~.
_____________________

Rozdział VII

Przekroczyli próg drzwi, które od razu zamknęli. Jednakże, to co ujrzeli potem, przekroczyło ich najśmielsze oczekiwania. Znajdowali się gdzie indziej. Rozglądali się dookoła, wciąż nic nie rozumiejąc.

piątek, 7 września 2012

Nowy wygląd.

Witam , to ja , Pepe.

Postanowiłam zmienić wygląd bloga, Glam, wybacz mi xD". 
Mam nadzieję ,że się podoba ;). 
Usunęłam serduszka 
oraz dodałam kilka zmian. 

Wiem,że nagłówek 
jest trochę za duży,
ale po prostu już mi się 
nie chciało szukać ładniejszego ;).
No i dodałam również odtwarzacz muzyki.
Możecie go zobaczyć u góry. ^ ^ // Pepe.


Znamię.

Sie, siemanko wszystkim. To ja , Pepe, no ale to wiadome.xD " Odpowiedziałam na wasze komentarze , a teraz... no kurde, niestety wrzesień , a więc rozdział może być. Sama nie wiem kiedy następna będzie.Spodziewajcie się jej pod koniec września albo w październiku. To wszystko .Beeep.
                                                                        Pepe. o_o"


Rozdział VI. 

Chłopiec spojrzał na Sarę .
-Kim jesteś?
Dziewczyna była w szoku . Dlaczego do cholery stracił pamięć? Nie znała odpowiedzi na to pytanie . Westchnęła i zdecydowała się na odpowiedź.
-Sara . Jestem Twoją przyszywaną siostrą. Nie pamiętasz mnie?
- Owszem, nie pamiętam. Ja jestem Walerian . Wiesz może, gdzie są moi rodzice?
- Oni.. nie żyją. Umarli w wypadku samochodowym.Czy Ty naprawdę niczego Kai nie pamiętasz? - westchnęła. Zapomniała zupełnie ,że chłopak nie jest już jej bratem.

środa, 22 sierpnia 2012

Znamie .

Witam wszystkich ! Tutaj ja - Pepe. Bardzo się cieszę ,że są jakiekolwiek komentarze na tym blogu . W pewnym sensie zamierzałam już dać sobie spokój, bo opowiadanie jest pisane na spontanie, ale zawsze staram się obmyślić rodział przed dodaniem . Fakt, faktem - ostatni był trzy miesiące temu. Wcześniej dodawałam je częściej. Ale sami wiecie, koniec roku szkolnego, trzeba było powalczyć o oceny, no i wakacje. 
Bardzo mnie komentarze rozwaliły pewnej anonimowej osoby . "Zuzanna, Haruki, Ariel Thomason, Kai i Sara. Ciekawa okolica... A przy okazji, Haruki to w połowie japonka, a w połowie co?...sandał?" No cóż, sama dokładnie nie wiem jeszcze, ale może zacząć się przecież zmieniać w buty.Zawsze coś. Komentuj dalej, motywują mnie do dalszego pisania .xD Hejterzy są wszędzie.
I jeśli macie jakieś pytania : zadawajcie śmiało w komentarzach C:.
A więc jak widzicie oto kolejny rozdział :D. 
Postaram się dodać następny na początku września, obiecuję <3.
I mam pytanie : czy tylko mi się nie podoba nowy wygląd bloga?
                                         PEPE.

ROZDZIAŁ V. 

-A więc słucham, jak się naprawdę nazywam? Kim jestem ? 
- Jesteś Valerian . Twoje nazwisko to  Blackwood. Kojarzysz tą starą rezydencję ? To był dawny dom hrabiów Blackwood. Pewnego dnia , ktoś wysadził w powietrze ich samochód kiedy czekali ,aż ich dziecko się w lesie załatwi. Ono widziało, jak umierają, krzyczą . To byłeś Ty. Pobiegłeś do miasta. Zacząłeś mówić ludziom ,że rodzice Ci zginęli w lesie, ale nikt nie chciał wierzyć gówniażowi .
Zaśmiał się oblizując wargi patrząc w oczy Kaia.