Muzyka ~.

wtorek, 7 lutego 2012

Znamię .

Witam !Tu Pepe , dzisiaj zaczynam pisać pierwsze opowiadanie na tym blogu o tytule "Znamię". Pierwszy rozdział czeka na was poniżej ~. Miłego czytania wszystkim ~.
Rozdział I .

       Sara szła spokojnie wraz z mamą wzdłuż ulicy, ściskając w dłoniach reklamówki ze starymi kurtkami, spodniami, bluzkami oraz innymi rzeczami po sobie oraz swoich kuzynach. Westchnęła cicho, patrząc na lecące z nieba płatki śniegu. Laura, tak bowiem miała na imię matka dziewczynki, wpadła na swoją przyjaciółkę. Zawsze, kiedy się spotykały, zaczynały prowadzić bardzo emocjonujące rozmowy, które w mniemaniu każdego, kto owy bełkot usłyszał zdawały się być niczym inny, jak plotkami.
Kobieta zgodziła się, aby jej dziecko poszło wyrzucić niepotrzebne ubrania do śmietnika, który znajdował się nieopodal w ślepej uliczce.
   
 Młoda trzpiotka powędrowała spokojnie ulicą, wtulając zmarznięty nos w ciepły, czerwony szalik. Miała śliczne, brązowe włosy, które sięgały nie dalej, jak do ramion. Blada, piegowata cera dziewczynki była dość dużym kontrastem jej wyglądu. Każdy, kto spotykał to dziecko, zadawał sobie jedno zasadnicze pytanie: czy ona przypadkiem nie nosi soczewek? Odcień jej oczu był bowiem nieskazitelnie błękitny, można by rzec, że wręcz przesadzony. Był to powód do dumy i radości, wiele osób zazdrościło jej tego. Długie rzęsy, pięknie współgrały z głębokim, mocnym spojrzeniem, podkreślając przy tym delikatną urodę oraz niewinność dziewczynki. Ubrana była w czerwoną czapkę z ogromnym pomponem, białą kurtkę oraz ciemne kozaczki. Wyglądała na dziesięć, może jedenaście lat. Nie była jeszcze nastolatką, lecz nie wyglądała już na dziecko. Urodziła się w stosunkowo bogatej rodzinie, nie brakowało jej niczego. Niczego, prócz wspaniałego kontaktu z mamą. Sara często czuła się samotna: rzadko rozmawiała z rodzicielką, a każda z jej koleżanek mieszkała zniewalająco daleko, dlatego też nieczęsto się widywały.
 Doszła do chodnika gdzie po lewej stronie był zaułek . Weszła do niego i podeszła do kosza z napisem "Używane ubrania". Zauważyła kilku chłopców , pewnie w jej wieków , którzy stali z pistoletami na wodę za śmietnikami . Westchnęła nie rozumiejąc czemu tam stoją . Zacisnęła swoje zgrabne rączki na reklamówce i podeszła do nich . Usłyszała ciche jęknięcie a potem zduszony w sobie krzyk . Zajrzała im przez ramiona i zdenerwowana tym widokiem wrzasnęła na nich .
- Co wy robicie ?! Weźcie przestańcie się nad tym chłopcem znęcać ! - spojrzała na nich groźnie . Śmiali się z niej . Zirytowali ją tym bardziej . Krzyknęła by się odczepili od tej osoby , chyba... się przerazili . Odeszli śmiejąc się . Ukucnęła przy chłopcu, który był przez tamtą gromadkę oblany wodą z pistoletu . Cofnął się do tyłu jakby się jej bał . Miał całe oczy i policzki we łzach . Bał się. Trzymał w rękach kotka . Uśmiechnęła się do niego lekko i się zapytała czy mu nic nie jest . Nie odpowiedział .
- Gdzie mieszkasz? Gdzie są Twoi rodzice? - jednak nie otrzymała odpowiedzi . Pogłaskała lekko kotka komentując go zdaniem "Ale fajny!" . Westchnęła i spojrzała na niego . Miał czarne włosy , które były dość długie jak na chłopaka , oraz grzywkę na bok , która teraz była cała poczochrana i odsłaniała jego prawe oko , które miało kolor .. zielony , a drugie było koloru błękitu . Niby heterochromia , ale coś ją dziwiło w tym . Spojrzała na niego i cała się spaliła z zarumienia widząc ,że nie ma on nic na sobie . Wstała i szybko się odwróciła .Sięgnęła do swojej reklamówki i wyjęła z niej odpowiednie ciuchy dla niego . Podała mu .
- Przebierz się , błagam !- Kiedy się odwróciła zobaczyła ,że się przebrał .Odetchnęła  z ulgą i ukucnęła przy nim. 
- Umiesz mówić ? - westchnęła i spojrzała mu w oczy .
-Dziękuję .- Zdziwiła się lekko i spojrzała na niego . 
- Za co ? 
- ...Że ich przegoniłaś .. .
- Nie ma za co  ! - uśmiechnęła się mimowolnie . - Jest zima , nie jest Ci zimno ? Jak masz na imię ? 
- Jest .- Odpowiedział wciąż patrząc na swojego kota , którego trzymał na kolanach i głaskał . - Ja.. ja... .- głos mu się na chwilę zawiesił . - Ja .. nie wiem . Nie pamiętam ... .- Spojrzała na niego lekko zdziwiona . Dopiero teraz dostrzegła na jego szyi wisiorek z jakimś starym dość kluczem . 
- A wiesz skąd go masz? - Złapał się za wisiorek  i spojrzał na niego . 
-Nie mam pojęcia .
-Jesteś..uhm.. sam ? 
-Tak. - popatrzył na kota.- To znaczy .. nie . Mam go . - uśmiechnął się lekko.Spojrzała na niego.
- Gdzie mieszkasz?
- Umm... tu . - w tym momencie dziewczyna naprawdę spojrzała na niego jak na wariata . 
- Ale jak to ?! Przecież nie możesz tu tak po prostu mieszkać ! A szkoła ? Chodzisz do niej ? 
- Nie , to źle ? - spojrzał na nią .Sara poczuła się dość dziwnie po tym . 
- Tak ,źle ! Nie możesz tu mieszkać ! 
- Jakoś dawałem sobie radę .. . - Chłopiec zaczął się kiwać w przód i tył . - Więc jakoś mogę teraz dalej to robić . 
- Nie możesz ! Podoba Ci się tu właściwie ?- Nie odpowiedział . - Chyba nie , prawda? - westchnęła i spojrzała w bok  . - A może.. może będziesz mieszkał z nami ?! Kota myślę ,że da się przygarnąć ! - uśmiechnęła się i na niego popatrzyła.- Rodzice na pewno zrozumieją to !
- Ja.a.. nawet nie mam imienia . - skulił się bardziej . 
- To ja Ci jakieś wymyślę ... .Artur ? Kai ? - zamyśliła się . 
- Kai mi się podoba . 
- To dobrze ! Chodź ! - uśmiechnęła się i wstała . Pomogła mu wziąć kota i poszła z nim do mamy , która skończyła już rozmawiać przez telefon . Trudno dosyć było ją przekonać , ale... zgodziła się .Sara była przepełniona radością .Wreszcie nie musiała czuć i być samotna .Miała kogoś , kim był Kai .

4 komentarze:

  1. mmm.. ! Fajne ! :D tylko tak dalej ! :P. A serduszka są super :D trzeba zostawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ,że Ci się podoba . Dodam dzisiaj drugi rozdział ; D.
      Pepe .

      Usuń
    2. Dalej, dalej, dawno takiej beki nie miałem

      Usuń
    3. Ta dziewczyna kłamie! Jak to może jej się podobać?!

      Usuń