Muzyka ~.

czwartek, 6 czerwca 2013

Znamię.

Przepraszam was wszystkich, że tak długo nic nie pisałam.  Starałam się poprawić swój styl pisania, walczyć z ortografią i takie tam 8D. Mam nadzieję, że spodoba się wam ten rozdział. <3
Mam nadzieję, że wciąż jesteście z nami i wytrwaliście przez ten czas. <3
                                                                         Pepe~.
_____________________

Rozdział VII

Przekroczyli próg drzwi, które od razu zamknęli. Jednakże, to co ujrzeli potem, przekroczyło ich najśmielsze oczekiwania. Znajdowali się gdzie indziej. Rozglądali się dookoła, wciąż nic nie rozumiejąc.

Niebo było fioletowo-niebieskie, wydawało się jakby pory dnia tutaj się nie zmieniały. Przed nimi znajdowała się altanka, pokryta czymś, co było podobne do bluszczu, jednak nim nie było. Wszystko tak jakby przypominało różne rzeczy z ich świata, jednakże nimi nie były.
Sara westchnęła i spojrzała na Kaia. Złapała go za skrawek rękawa, drżąc. Bała się, nie wiedziała gdzie jest, a nawet jeśli by chciała wyjść, to jacyś ludzie czekali na zewnątrz. Chyba. Nie była tego pewna, ale słowa jej "brata" na to wskazywały. Może i nic by się jej nie stało, ale wolała nie ryzykować - a przede wszystkim zostawiać swojego ukochanego brata samego.
-Kai? Kai! Odezwij się! Powiedz coś, cokolwiek!
- Nie wiem co. Poza tym - nie jestem już Twoim bratem, ani żadnym Kaiem, pamiętaj - westchnął i obdarzył swoją dziewczę uśmiechem. Pogłaskał ją po włosach i złapał za rękę - Jeśli tak bardzo się boisz, to możesz wiedzieć, że Cię nie skrzywdzę, ani nie opuszczę. W końcu przez jakiś czas byłaś mi bliska, prawda? No, dalej! Chodź, idziemy w głąb tego...lasu.
Sara kiwnęła głową i poszła razem z nim. Nie tylko rośliny tutaj były zupełnie inne, ale zwierzęta. Ich świat był bardziej zielony, tutaj niebiesko-fioletowy, co było dziwne. Minęli mały strumyk, jednak po chwili się wrócili do niego, chcąc iść w kierunku jego ujścia. I doszli do ogromnej wilii, która była lustrzanym odbiciem dawnego domu chłopaka. Podrapał się po głowie. Wciąż niewiele pamiętał, jedynie miał strzępki wspomnień.W tym momencie usłyszał czyjeś kroki, za nimi. Odwrócił się gwałtownie zasłaniając rękoma siostrę.
-No, no, no. Kogo my tu widzimy? - kobieta uśmiechnęła się, klaszcząc. Podchodziła do nich bliżej, ale wolnym krokiem. Miała czerwono-pomarańczowe włosy związane w kok, brązowe oczy. Jej usta były pomalowane czerwoną pomadką, a nad nimi znajdował się mały, czarny pieprzyk. Nie pasowała tutaj, a w każdym bądź razie nie do tego miejsca, gdzie dominowały zimne kolory.
- Kim Ty jesteś?! - warknął.
-Oh, więc nie przypomniałeś sobie wszystkiego? Jaka wielka szkoda. No cóż, witaj mój drogi chłopcze.
- Maria? To Ty? - spojrzał na kobietę marszcząc brwi.
- Owszem, to ja. Miło, że sobie mnie przypomniałeś tak szybko.
- Gdzie są moi rodzice?  Mów, natychmiast! To jest rozkaz!
-Wiesz, sporo się zmieniło od Twojego zniknięcia. Już nie muszę się Ciebie słuchać, ale będę na tyle miła, że Ci powiem.
-Więc mów, słucham się.
- Kiedy wróg Twojego ojca, Mephisto zaatakował nas, nie byliśmy na to przygotowani. Twoja matka zapieczętowała Twoją pamięć po drugiej stronie lustra, mając nadzieję, że kiedyś wrócisz i odzyskasz dawne wspomnienia. Wojna.. a może bitwa? Sama już nie wiem... Trwała długo, bardzo. Twoi rodzice polegli, nie mieli z nim szans- westchnęła odgarniając wypadniętego loka do tyłu - Jesteś jedynym ocalałym, a co za tym idzie ostatnim władcą Ossyi. Tak poza tym, miło widzieć to dziewczę z powrotem - uśmiechnęła się delikatnie kierując wzrok na Sarę.
- Ale ja pani nigdy wcześniej nie widziałam... - wtrąciła się nieśmiale. Mało rozumiała z tego wszystkiego.
- Ona nie pamięta, nic, zupełnie? - spojrzała na Waleriana oczekując od niego odpowiedzi.
-Nie. Nie mogłem dopuścić do tego. Tak będzie lepiej, jeśli nie będzie wiedziała nic.
-Czekaj, czego ja mam nie wiedzieć?! Jak już zacząłeś, to skończ! - warknęła. Była wściekła na niego, że nie chciał nic jej powiedzieć.
- Nie boisz się, że ONI odpieczętują jej wspomnienia zanim ona to zrobi? Urocze, doprawdy - uśmiechnęła się.
- Nie, ponieważ sam zapieczętowałem je gdzie indziej - zaśmiał się- Nigdy nie wpadną na ich lokalizacje. Nigdy.
- Hm, ciekawe, ciekawe. Ale koniec tej gadki, pospieszmy się, bo zaraz przyjdzie patrol! - westchnąła i zaprowadziła ich do swojego domu. A raczej piwnicy pod domem. Zaparzyła im herbaty, zielonej.
-Tak szczerze mówiąc, nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek wrócisz. Ba! Byłam pewna, że w nowym życiu nigdy nie odnajdziesz tego domu. A jednak, udało Ci się. Jestem godna podziwu - upiła łyk herbaty i spoglądała to na niego, to na Sarę - A Ty ślicznotko, czemu nie pijesz? Przecież Cię nie otruję, no dalej!
Sara westchnęła. Zarumieniła się, bo jednak wciąż ktoś pamiętał o jej obecności. Czuła się tutaj zupełnie niepotrzebna, ale z drugiej strony miała wrażenie, że Kai nie chce, by odeszła. Wciąż za nim tęskniła, wciąż nie mogła uwierzyć, że osoba siedząca obok niej, wyglądająca i pachnąca tak samo, jak jej ukochany brat, to nie on. Herbata była wyśmienita, nie spodziewała się tego po jej zapachu.
- Musicie zostać na noc, wtedy powinni opuścić tamten budynek-uśmiechnęła się delikatnie - zaprowadzę was do łóżka. Mam tylko dodatkowe jedno.
Kobieta wydawała się być naprawdę sympatyczna, chociaż z początku na taką nie wyglądała. Dała Sarze ubrania, w które się przebrała, a następnie udała do łóżka. Było dwuosobowe, westchnęła i położyła się. Przykryła głowę kołdrą, szlochając w poduszkę. Chciała znowu odzyskać swojego ukochanego braciszka. Ale wiedziała doskonale, że nigdy to się nie stanie. Płacząc poczuła, że ktoś ją obejmuje od tyłu. Walerian. Rozpłakała się jeszcze bardziej.
-Ćśśś. Spokojnie. Będzie dobrze - uśmiechnął się i pogłaskał ją po policzku. Nie chciał, by dziewczyna cierpiała. Była zbyt delikatna.


CIĄG DALSZY NASTĄPI...

4 komentarze:

  1. To tak: gdzie oni znaleźli przejście do Narnii?! I gdzie Aslan?! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Lol ,nie ma to jak reaktywacja po 9 miesiącach... Aż dziwne,że ktoś to nadal czyta. Szczerze? Coraz mniej rozumiem to opowiadanie :/
    Rock-Me-Baby

    OdpowiedzUsuń
  3. HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!

    OdpowiedzUsuń